List opiekunki: pracuję “na czarno” i boję się wyjść z domu

Tym razem otrzymaliśmy list od opiekunki, która pracuje “na czarno”. Często opiekunki podejmując pracę zastanawiają się, czy lepiej wybrać ofertę, którą proponują agencje czy raczej szukać zlecenia na własną rękę.

Jeśli i Ty masz takie dylematy, to koniecznie przeczytaj list Barbary, która podjęła już decyzję i teraz boi się wychodzić z domu…

„Zastanawiałam się nad pracą jako opiekunka, dlatego pierwsze swoje poszukiwania oferty skierowałam do internetu. Jak się okazało było tam mnóstwo zleceń! Mogłam w nich przebierać, bo faktycznie niektóre rodziny nie chcą zatrudniać opiekunki przez agencję. Tłumaczą, że za dużo w tym papierkologii, a dzięki temu mogą więcej zapłacić opiekunce. Nie wiem, jak to wygląda z punktu widzenia agencji, ale faktycznie dużo z nich proponowało zlecenia za spore kwoty, a dla mnie to było najważniejsze.

Znalazłam rodzinę, w której Stefi, 78-letnia podopieczna potrzebowała opiekunki. Rodzina proponowała duże pieniądze, więc wystarczyło na tym portalu napisać do nich wiadomość z numerem telefonu i oni oddzwaniali. Nie wymagali też nie wiadomo jakiego poziomu niemieckiego, co dla mnie też było na plus. Koniec końców za dwa tygodnie wyjechałam do Niemiec.

Schody zaczęły się już pierwszego dnia. Okazało się, że mój pokój jest praktycznie salonem, więc nie było mowy o prywatności. Dodatkowo, podopieczna okazała się dosyć otyłą osobą leżącą, więc byłam przerażona jak sobie poradzę z dźwiganiem jej podczas mycia, dbanie o to, by nie miała odleżyn itd. I pierwsze spięcie było też takie, że nie chcieli mi zwrócić za podróż – bo rzekomo tak się nie umawialiśmy. Już wtedy wiedziałam, że będą to ciężko zarobione pieniądze, ale skoro już przyjechałam, to stwierdziłam, że się nie poddam. Przepracowałam miesiąc – siedziałam ciągle w domu, bo bałam się wyjść – nie zobaczyłam ani miasta, nie odpoczywałam, a praktycznie tylko pracowałam. Byłam zmęczona, ale trzymała mnie przy tym chęć zarobienia.

W okolicach wypłaty wynagrodzenia córka opiekunki oskarżyła mnie, że mama ma odleżyny i że nie opiekowałam się nią należycie. Tym samym stwierdziła, że mi go nie wypłaci. Nie zwróciła też kosztów podróży, które miały być wypłacone razem z nim… Na szczęście pomogła mi przyjaciółka z Polski – pożyczyła pieniądze i dzięki temu miałam jak wrócić do domu. To była moja najgorsza decyzja w życiu. Myślałam, że pracując na własną rękę zarobię kokosy i nie dam się pośrednikom. Straciłam jednak kupę nerwów i pieniądze za przejazd. Teraz wyjeżdżam już z agencją, zarabiam dużo, może nie tyle co oferują “na czarno” ale przynajmniej mam regularne wpływy na konto, sprawdzoną agencję i zero stresu, ponieważ w przypadku nieuczciwego klienta odpowiedzialność ponosi firma nie ja. ”

Zostaw swój komentarz