Uwaga! Problemy opiekunek w mediach.

Z czym warto iść do telewizji a z czym nie? To duży problem. Często opiekunki wygrażają się, że zgłoszą do telewizji to jak są traktowane i jak są wykorzystywane. Pytanie jednak brzmi czy to ma sens?

Kiedyś moi znajomi szanowali to jaką pracę wykonuję. Z podziwem słuchali o moich wyjazdach i czułam z ich strony podziw, że “na stare lata mi się chce”. Było to miłe, bo wiadomo, że czasami jest lepiej i miło, a innym razem ciężkie zlecenie i tęstnota dawały w kość. Nie myślałam wcześniej o tym, że tak bardzo zmienił się obraz pracy jako opiekunka w oczach niewtajemniczonych.

Ostatnio przeżyłam bardzo duże rozczarowanie kiedy moja nastoletnia wnuczka powiedziała, że jestem “podcieraczką” i że jej wstyd. Kocham moją pracę ze wszystkimi jej plusami i minusami. Jednak serce mnie zabolało, bo nigdy nie chciałabym tego usłyszeć od wnusi, dla której zrobie wszystko.

Zapytałam córki dlaczego padły takie słowa i skąd dziecko zna takie określenia. Usłyszałam, że “przeczytała w internecie”. Nie miałam siły rozmawiać na ten temat, było mi tak bardzo przykro. Każdy zarobiony pieniądz przeznaczam na dzieci i wnuki, a odwdzięczają się czymś takim.

Faktycznie jakby nie spojrzeć to nigdy nie widziałam, żeby w telewizji mówili o nas – opiekunkach dobrych rzeczy. Zawsze temat naszego zawodu jest poruszany w sytuacjach kryzysowych kiedy coś się stanie złego. Skąd wszyscy mają wyobrażenie, że jesteśmy pijaczki, złodziejki i podcieraczki. Przykro mi strasznie z tego powodu.

Teraz znowu jest program w telewizji gdzie pokazują nas jako niezaradne życiowo kobiety. I rozumiem, że intencją programu jest pokazanie, że to agencje są złe i warunki naszej pracy. Ale o tym pomyślą tylko osoby “wtajemniczone”. Dla złykłego zjadacza chleba to kolejny program o tych “podcieraczkach”, które nie potrafią sobie same radzić w życiu.

Przykro mi, że nie szanują nas tak jak szanuje się inne zawody. Moim zdaniem brudy powinna się brać u siebie na podwórku, a nie publicznie.

Pozdrawiam wszystkie szanujące się opiekunki i życzę wszystkiego dobrego, Henia.

Zostaw swój komentarz